SKIERNIEWICE ROAD RACE



SKIERNIEWICE ROAD RACE: WYŚCIG DO SZEŚCIANU
Przez weekend kolarze mierzyli się nie tylko z trzema konkurencjami. By sięgnąć po prestiżowy triumf pokonać trzeba było przynajmniej dwa razy więcej przeszkód. Kolarze zaciskali więc zęby i dawali z siebie wszystko.

O skierniewickim wyścigu mówiło się już od dłuższego czasu. Przygotowany przez Cezarego Zamanę program budził niemałe kontrowersje: czasówka, kryterium i wyścig ze startu wspólnego. „Wiele osób odradzało mi organizację kryterium, wielu osobom ta idea się nie podobała” – przypomina Cezary Zamana, spoglądając na kolarzy regenerujących się w Miejskim Parku już po zakończeniu wyścigu. „Ja jednak wierzyłem, że warto się tego trzymać. Co więcej, przypuszczałem, że to właśnie kryterium będzie rozstrzygające dla losów wyścigu”.
Rozgłos wokół Skierniewice Road Race wynikał też z oprawy wyścigu. Organizacja przez Zamana Group, zaproszenie do peletonu Dariusza Baranowskiego oraz zaangażowanie Tomasza Jarońskiego sprawiły, że Wyścig Trzech Lilii wyraźnie odróżniał się od konkurencyjnych imprez.
Ale najbardziej elektryzujące okazały się sobotnio-niedzielne starty. Iskrzyło się już podczas 7-kilometrowej czasówki. Ruszający z rampy kolarze nie wiedzieli, że czekają na nich złośliwe podmuchy wiatru, zjawiające się w najmniej oczekiwanych momentach. Marzenia o dobrym wyniku były brutalnie weryfikowane. Zwłaszcza że rywale prezentowali kosmiczny poziom. Gdy nie wiało, temperaturę podnosił doskwierający upał. Wpadający na metę kolarze, rozpędzeni do grubo ponad 50 km/h, zlani byli potem.
By ochłonąć, mieli kilkanaście minut. Po przenosinach na skierniewicki rynek rozpoczęło się rozpalające tyle dyskusji kryterium. Gdy pod magistratem ustawiły się dziesiątki kolarzy, rozbłysło żółte światło na pick-upie Cezarego Zamany, a z głośników popłynął znany z transmisji Eurosportu głos Tomasza Jarońskiego, wokół startu zgromadziło się wielu kibiców. Nie żałowali: śmigający im raz po raz przed oczami zawodnicy hipnotyzowali swoim rozpędzonym korowodem. Wielu kolarzom tętno nie schodziło poniżej 180 uderzeń, a brukowany odcinek był zawsze walką o przetrwanie.
W niedzielę odbył się wyścig ze startu wspólnego, czyli koronna dyscyplina. Tutaj przeszkodą był nie tylko profil trasy, w tym słynny w regionie Mur de Kwas, czyli długi pojazd o zaskakująco niewielkim, lecz uciążliwym nachyleniu. Dla wielu kolarzy trudnością była walka z taktyką kilku drużyn, które po ucieczce dwóch faworytów, konsekwentnie pilnowały peletonu i osłabiały wszystkie akcje zaczepne. Do tego wszystkiego doszło jeszcze zmęczenie po sobocie i dokuczliwy ból w nogach.
„Było tak, jak przewidywałem. Kryterium zadecydowało o wszystkim. To tam kolarze najmocniej się wykrwawili i pozbawili sił na niedzielny wyścig” – podsumowuje Cezary Zamana. „Widziałem to po ich dzisiejszej jeździe, jak wiele trudu kosztował ich każdy pokonany kilometr. Jedno jest pewne. W Skierniewicach zwycięzcą nie zostawało się przez przypadek. Trzeba było sobie ten triumf wyszarpać”.
Żadnego szarpania nie było za to przy organizacji Skierniewice Road Race. Wręcz przeciwnie. „Organizuję wyścigi od wielu, wielu lat, ale poziom gościnności i zaangażowania Prezydenta Skierniewic Krzysztofa Jażdżyka, Wójta Gminy Skierniewice Dominika Moskwy oraz Starosty powiatu Mirosława Belinę pozytywnie mnie zaskoczył” – przyznaje dyrektor sportowy Skierniewice Road Race. „Dzięki nim wszystko było dopięte na ostatni guzik. A zwłaszcza zabezpieczenie tras i bezpieczeństwo kolarzy, do czego zawsze przykładam wielką wagę”. Niemałe znaczenie dla udanego przygotowania wyścigu była postać Jędrzeja Lenarcika, który wspierał Cezarego Zamanę w przygotowanie trasy. Sam też wystartował w wyścigu, zajmując trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej ½ Pro. Przychylne nastawienie lokalnych mediów, tak ciekawie informujących o dwudniowych zawodach, wytworzyło pozytywną atmosferę i przyciągnęło do kibicowania wielu mieszkańców miasta.
Oceniając poziom sportowy i organizacyjny Skierniewice Road Race, a także przyglądając się udanej współpracy Cezarego Zamany z Urzędem Miasta Skierniewice, Urzędem Gminy Skierniewice oraz skierniewickim starostwem powiatowym, można być niemal pewnym, że za rok kolarze znów wystartują w Wyścigu Trzech Lilii.


Zapraszamy do galerii

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Wygenerowano w sekund: 0.05
4,028,506 unikalne wizyty